Thornbridge Wild Raven (Anglia)
Thornbridge Wild Raven (Anglia),
ocen: 2 |
Nazwa: | Thornbridge Wild Raven (Anglia) |
Browar: | Thornbridge Brewery |
Voltaż: | 6.6% |
Rodzaj: | Ciemne, niepasteryzowane, mętne, mocne, black india pale ale, angielskie |
Opis producenta: | Ingredients: Water, Malted Barley, Wheat, Hops, Yeast. Wild Raven pours dark with a beige head. Aromas are of intense pine hops and sweet roasted malt. Flavours are a complex combination of bitter chocolate with pineapple and orange preceding a long bitter finish. |
0.5l, angielskie, Anglia, black india pale ale, black IPA, ciemne, mętne, mocne, niefiltrowane, niepasteryzowane, Thornbridge Brewery, Thornbridge Wild Raven (Anglia), zagraniczne
Przygwóźdź recenzję
Zaloguj się aby dodać recenzję.
Dwie rzeczy mnie w tym piwie ujęły szczególnie: etykieta i piana. W etykiecie spodobała mi się jej ogólna jakość i dobór kolorów, w dotyku jest taka jakby pokryta warstwą wypolerowanego na szkło wosku. Piana natomiast ukontentowała mnie swoją objętością na dzień dobry i trwałością na dystansie, dodam, że lane było delikatnie. Widać zresztą na dołączonym zdjęciu, które cyknąłem zaraz po przelaniu, by nic a nic nie ubyło. Beżowa i drobno zbita kołderka robi bardzo dobre wrażenie. Wąchając czułem nie nachalną acz wyraźną nutę, charakterystyczną dla IPA, czyli taki gorzkawy cytrusik. Ponad to lekka, ale tak bardzo bardzo lekka paloność. W ustach odczułem nutę podobna trochę do tego co można spotkać w porterach, czyli taki czekoladowo-kawowy posmak skontrowany lekkim cytrusem i takąż samą goryczką, wyraźną i z posmakiem w ustach, ale nie zalegającą. Jak dla mnie bardzo fajnie zbalansowany trunek, który popija się z niekłamaną przyjemnością, jednak daję 8 bo brakowało mi tu ciała, jakiejś takiej większej treści. W każdym razie jednak polecam!
Obłęd!
Jako, iż był to debiut w moim przełyku ciemnej odmiany IPA-y więc trudno mi orzec ile zasług w zachwytach nad trunkiem należy się browarowi, a ile natłukł tu styl, niemniej obstawiam, że obie składowe mocno nabiły punktów. Nie mam jakichś wielkich doświadczeń z angielskim browarnictwem, niemniej to co piłem zwykle odznaczało się brakiem przesady w żadną ze stron i świetnym balansem. Nie inaczej było tutaj. Zaczęło się od woni z przyciężkim cytrusem i wybijającym się zapachem piwka ciemnego. W smaku było podobnie. Świetnie zbalansowany konglomerat znakomitego ciemnego, nieinwazyjnego, acz wyraźnego, cytrusa i fajnej nie owocowej goryczki. Naprawdę, jak dla mnie poezja. Brak przesady w żadną stronę, pomimo wyrazistości składowych, był wielkim atutem tego świetnego trunku. Dawno nie piłem tak znakomitego piwa. Prawdziwa uczta dla podniebienia, której wspomnienie pozostanie za mną na długo.